No
uśmiechnij, teraz! Jeszcze trochę, troszeczkę bardziej,
ooodrobinkę... gili, gili,gili! Tak lepiej!
Pamiętasz
jak porównałem bon-ton do magii? Uśmiech to Twoja różdżka, bez
niej żadne abrakadabra nie będzie działać. Nie chodzi o to, żeby
cały czas „suszyć zęby” – znam ludzi, którzy właśnie tak
się zawsze szczerzą, nie wygląda to ani poważnie, ani szczerze, a
już na pewno nie wzbudza sympatii. Uśmiech powinien być ciepły i
oszczędny, ale pojawiać się na twojej twarzy zawsze gdy z kimś
rozmawiasz. Poćwicz przed lustrem. Nie teraz! Zaczekaj. Nie musisz
stać godzinami w łazience i robić małpich min. Uśmiechnij się
do siebie gdy skończysz myć zęby albo czesać włosy. Ten raz lub
dwa razy dziennie wystarczy jeżeli będziesz to robił regularnie.
Skąd będziesz wiedział, że robisz to jak trzeba? Kiedy po takim
uśmiechu do lustra poczujesz, że uśmiechasz się bo tego chcesz a
nie dla tego, że musisz. Zapamiętaj ten konkretny uśmiech i
rozdawaj go na prawo i lewo – każdej napotkanej osobie.
Ja
uśmiecham się nawet gdy rozmawiam przez telefon! Przesadzam? Ludzie
często mi to mówią: „Co tak zacieszasz do tego telefonu?
Przecież osoba po drugiej stronie tego nie widzi”. Nie, ale
słyszy. Nie wierzysz? Zróbmy prosty eksperyment. Wyciągnij swój
telefon. No dalej, nie daj się prosić, to zajmie tylko chwilę.
Poczekam...
Już?
OK. Otwórz dyktafon i nagraj siebie, jak mówisz coś takiego:
"Cześć
Janek! Wiesz, myślałem o Tobie dzisiaj, dlatego dzwonię.
Chciałem/am tylko zapytać: co u Ciebie?"
Zrobione?
To teraz uśmiechnij się szeroko, nie musisz się cieszyć, nie
musisz czuć radości, ani silić się na wesoły ton, po prostu
rozciągnij buziuchnę w uśmiechu, i nagraj jeszcze raz tą samą
wypowiedź. Tylko pamiętaj: usta, cały czas, w kształcie banana!
"Cześć
Janek! Wiesz, myślałem o Tobie dzisiaj, dlatego dzwonię.
Chciałem/am tylko zapytać: co u Ciebie?"
Teraz
odsłuchaj sobie obydwa nagrania. I co? Wierzysz mi już, w to jak
ważny jest uśmiech?

Comments
Post a Comment